(…)

Hyoutei
Czyli lodowi królowie (nie, nie ja to wymyśliłam. Wszelakie uwagi do autora mangi xP). Pierwszy zespół, przy którym mój organizm nie domagał się snu. Kapitan (na samym dole, pośrodku) – narcyz jakich mało i diva wszechczasów, żąda zachwytów i oklasków przy wszystkim, co robi (nawet, jeżeli to miałoby być zapięcie rozporka od spodni, huh?). Niestety nie można mu odmówić ani talentu, ani urody. W bordowych włoskach mamy Gakuto. Ten to przeczy fizyce w każdym znaczeniu. Skacze na kilka metrów wzwyż, nie wspominając o efektownych akrobacjach. Wszystko wie najlepiej… i za to go kocham ; ) Czapeczka – Shishido. Siwe włosy – Ootori (nieśmiały aż do bólu), okularki – Yuushi. Goryl po lewej – Kabaji. I ostatni, dwaj panowie, Jiro i Wakashi. W moim mniemaniu jest to jednak z ciekawszych drużyn. U mnie zajmuje miejsce drugie ;3

Rokkaku
Nasi ukochani plażowicze. Warto wspomnieć, że jako jedyny klub w anime ma pierwszorocznego kapitana. Zawsze roześmiani, nawet po przegranej nie płaczą. Istne grupowe ADHD. Ten dziadziuś na dole to ich trener. Lepiej go nie lekceważyć, bo jest cholernie dobry w tenisa (i siatkówkę, kłania się anime).

Rikkai
Postaram się zachować spokój i w miarę normalny sposób ich opisać. W moim przypadku będzie to dość ciężkie, ponieważ na mojej liście ten zespół plasuje się na pierwszym miejscu. W anime i mandze udało mu się zając podium, ponieważ nasze ‘ukochane’ Seigaku musiało być wyżej. Niech ich kaczka kopnie -.-’ Rikkai można zaliczyć do jednej z najmroczniejszych grup.
Krótki opis każdej postaci… Yukimura (granatowe włosy). Nazywany synem bożym, czasami nawet Jezumurą. Kapitan. Na początku nie ma zbyt dużo czasu antenowego, ponieważ choruje i życzy swoim chłopcom (bez podtekstów, no!) powodzenia. W finale pokazuje pazurki i prawie pokonuje Echizena. Sanada (w czapce). Jest gburowaty i nie znosi, kiedy coś idzie nie tak, co najczęściej wyraża agresją w stosunku do reszty teamu. Wicekapitan, chociaż pod nieobecność Yukimury można go wziąć za kapitana. Yanagi (wiecznie zamknięte oczy). Kujon jakich mało. Oblicza wszystko co możliwe, nawet jego tenis opiera się na danych. Yagyuu (okularki). Świetny gracz deblowy, wraz z Niou rozniósł parę Seigaku (tak trzymać!). Jednak nawet bez niego pokazuje klasę. Niou (białe włosy, kitka). Moja ulubiona postać z całego Prince of Tennis. Umie podrobić prawie każdy głos, wygląd, jak i styl gry. Używa różnych sztuczek co czyni go najbardziej nieprzewidywalnym graczem. Jest wrażliwy na kobiece łzy oraz nadużywa słówka ‘puri’ (te ostatnie nawet mi udzieliło się xD). W skrócie – dla mnie postać idealna. Kirihara (czarny busz na głowie). Najmłodszy z całej ekipy. Ma złe wspomnienia dotyczące Sanady, ponieważ ten zawsze karał jego zachowanie biciem. Kiedy jest zły włącza się ‘devil mode’. Na początku jego oczka stają się szkarłatne, zaś źrenice zielone. W dalszym stadium włosy przybierają biały odcień, a skóra czerwona. Marui (bordowe włosy). Typowy słodziak każdej drużyny. Ale nie dajcie się zwieść miłemu wyglądowi. Cwaniak jest całkiem dobry w tenisa, żeby nie powiedzieć prawie najlepszy w swoim stylu. Ciągle opycha się słodyczami i nigdy nie tyje (ja chce taki metabolizm ;/). Jackal (łysy mulat). Brazylijczyk ze strony matki.Jak na gajdzina przystało, japoński nie idzie mu najlepiej, ma on też problemy z jedzeniem pałeczkami.

Higa
Tu raczej dużo nie powiem, ponieważ zespół szczególnie mi w pamięci nie został. Mają tyrana trenera i stosują sztuki walki na korcie. Kondycja oraz szybkość to ich największe atuty. Tak, nawet tego puszystego pana.

Shitenhouji
Dzieci kwiaty, a co. Hipisi jakich mało. Dobra, może trochę przesadziłam. Jednak taka była moja reakcja widząc ich. Wystarczy dodać jeszcze tęczę i będzie grało. A tak na serio. Jeden z poważniejszych przeciwników. Nawet pierwszoroczny (czerwone włosy) ma w garści całkiem pokaźny wachlarz technik. I tu mamy coś dla fanów yaoi! Są geje xD I nie, to nie są plotki. Panowie przyznają się do tego i rzucają dość dwuznaczne teksty.
Wreszcie koniec :p Wymęczyłam was? Trudno. O tym anime&mandze nie da się napisać w skrócie. I tak te dwa posty nie odzwierciedlają całej fabuły. Polecam mangę. Brak zapychaczy umila trawienie twórczości. Prosiłabym jeszcze komentarze, ponieważ nie chciałabym odnieść wrażenia, że te kilka godzin na przemyślanie i pisanie kilka razy posta poszły na marne ^^’
Komentarze