Shirohotaru's Blog

Just another WordPress.com site

Walentynki Luty 14, 2011

Filed under: Uncategorized — shirohotaru @ 6:29 pm

“W świecie gdzie nie ma słów, mówimy o miłości”

~Przysłowie japońskie

Dla wszystkich zakochanych oraz dla tych, którzy mają walentynki głęboko w zwieraczach. Dla ludzi zbzikowanych, a nawet dla całkiem normalnych. Dla Japończyków i dla Polaków. Dla Japonek (sandałów) i Polek. Wszystkiego najlepszego!

Osobiście czekam jeszcze na drugą połówkę. Lepiej późno niż wcale -.-’
Wszystkiego najjjj !! Niech Książę Tenisa będzie z wami (a Rikkai ze mną ;>)

 

Dream Live 7th + wprowadzenie do Tenimyu Luty 12, 2011

Filed under: Uncategorized — shirohotaru @ 12:03 am
Tags: , ,

Hi, Domo!

Od dziś zaczynam się brać do roboty z polskim opisem Tenimyu. Zaczynam dość dziwnie, bo od końca. Lecz uważam, że Dream Live 7th jest esencją całego I sezonu. Czy inni tak samo uważają – to zostawiam wam.

Może zacznę od lekkiego wprowadzenia (i tak zapewne zapomnę o czymś wspomnieć, co jest bardzo ważne…). Tenimyu to szereg musicali (razem jest ich 22) godnie odwzorowujących mange Prince of Tennis (potocznie PoT). Występy są dzielona na tzn. Dream Live, koncerty, w których raczej nie ma fabuły. Po co są? To raczej taka odskocznia od akcji, gdzie aktorzy śpiewają pojedyncze piosenki, wygłupiają się, a czasami nawet nawiązują do filerów anime (przykładem może być scena z siatkówką, w mandze jej nie było, zaś w ekranizacji pojawiła się jako tzn. zapychacz).

Drugim rodzajem występów są… wybaczcie, nie znam ich ogólnej nazwy, chyba nawet jej nie mają (każdy taki występ ma swój własny tytuł, np. “More than Limit St.Rudolph” czy “Absolute King Rikkaidai”). Tym razem mamy do czynienia z przedstawieniami kurczowo trzymających się fabuły mangi. Co jakiś czas, jak ja to nazywam, jest “odświeżenie składów” (mam tu na myśli główny zespół – Seigaku). Jednak, na szczęście lub nie, dokonuje się czasami wymiany zespołów pobocznych, jak Rikkai albo Hyoutei. Wiąże się to z różnymi odezwami ze strony fanów, ale ta notka od tego nie jest.

Dobra, wystarczająco namieszałam wam w głowach ;> Czas na opis Dream Live 7th, czyli koncertu, który kończy I sezon Tenimyu…

Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy, a raczej uszy, to zadowolenie fanów. Wymachują śmiesznymi pałkami, mieniącymi się kolorami. Przyszedł czas również na przedstawienie aktorów, którzy będą występować. Jako pierwsza została pokazana drużyna Seigaku.

Ten cast znam dosyć dobrze, dlatego większego zdziwienia czy radości nie było. Paru z nich musi popracować nad głosem i kondycją. Ale nie jest źle, jest całkiem dobrze. Z wyglądu też znajdzie się parę niedociągnięć. Było przed nimi wielu aktorów, raz lepszych, raz gorszych. Z wyglądu i podobieństwa do postaci mangowych mogę im śmiało postawić szkolną 4. Następna była drużyna Rikkai.

Jedyna rzecz, która mnie tu razi to zastąpienie starego Bunty (Renn Kiriyama był pierwszym, który go grał, zaś teraz za niego wszedł Akaba Mio), reszta prawie-zmian (w końcu Sanada, Yagyuu, Niou oraz Akaya zostali i wymieniają się z nowym castem) nie jest zła. No i oczywiście fanki nie zostawiły tej prezentacji bez krzyku! Muszę przyznać, że darły się tutaj najgłośniej w porównaniu do innych zespołów. A jeśli o tym mowa – przyszedł czas na (dondondododon) Shitenhouji!

Podwójne zestawienie aktorów (połączenie castA z castB) było doskonałym pomysłem. Wreszcie organizatorzy wpadli na coś ciekawego, należą im się brawa. Osobiście uwielbiam oba casty, więc trudno by mi było zdecydować, którą wersje obejrzeć. Jeszcze raz brawo! Jedyną wadzącą sprawą było brak wystarczającej ilości małych mikrofonów -.-’ Dobijały mnie kulisy, gdzie jeden Shiraishi zamieniał się z drugim mikrofonami za kurtyną xD

Na ekranie pojawili się również “Rivals” oraz gościnnie tatusiek Echizena (w rolę którego wcielił się dyrektor spektaklu, żenujące). Żeby podkręcić napięcie kilku z aktorów ponownie zjawiło się na pulpicie, podgrzewając atmosferę. Trochę pokrzyczeli, powygłupiali się. A co najważniejsze – przypomnieli o wyłączeniu komórek itp. Echizen zakończył oglądanie swym “mada, mada dane”. Muzyka rozniosła się po całej Yokohama Arena. Na scenie pojawili się aktorzy. Najpierw Seigaku, następnie Rikkai, a na końcu Shitenhouji oraz reszta ekipy. Jak to Dream Live mają w zwyczaju cały spektakl rozpoczął się tańcem, dość prostym, ale całkiem efektowny.

Drużyny, zaraz po tańcu, zaczęły się przekrzykiwać. Mi osobiście udało się wychwycić “Welcome to Dream Live 7th! We are $&%#$!” i od tego momentu słychać tylko mieszaninę nazw zespołów xD Całkiem zabawne. Po chwili, Echizen z miną “bez kija nie podchodź” zaczął pouczać wszystkich, jak to nie ładnie się zachowują xd Kolejna sytuacja wywołująca banana na twarzy. I żeby wszystko grało, wszyscy po kolei zaczęli się przedstawiać~

“Oretachi… Seigaku desu!”
“Ware-wa Rikkai Dai Fuzoku desu!”
“Shitenhouji!”
“Oretachi irouze Rivals!”

Przyszła kolej na piosenki, bo bez nich Tenimyu nie istnieje ;3 Pierwszą było “Winning Road”, śpiewana przez Seigaku oraz Rikkai.


Początek dobrze “wyciągnięty” przez Ryuukiego (aktor grający Echizena, pierwszy na załączonym zdjęciu). Po chwili wszyscy zniknęli ze sceny, zostawiając chłopaka samego z solówką. Trochę się zasapał, ale większego zgrzytu nie było. Zastąpił go Tezuka, a następnie dołączył Sanada. Gdybym była fanką yaoi bankowo bym ich sparingowała x3 Tak słodko razem wyglądają (TezuxSana oczywiście). Kolejni byli – Marui Bunta oraz Jackal Kuwahara (drugie zdjęcie). Mio (aktor grający czerwonowłosego) ma oryginalny głos, zaś łysol nic ciekawego nie zaprezentował. Po chwili dołączyła kolejna para z Seigaku. I tak przez kilka minut. Piosenkę można uznać za znośną, ba, mi się nawet podobała ;> Według mnie wielki plus otrzymuje za kwestie śpiewaną na dwa głosy (końcówka).
Przyszła również pora na następny wątek. A raczej na chwilę odpoczynku. Rikkai urządziło sobie krótką pogawędkę.


Nie obyło się także bez wyśmiewania się z fryzurki Kirihary, ah. Nieźle się wkurzył, jednak Yagyuu przywrócił go do równowagi, używając lekkiej przemocy (jest Rikkai, jest przemoc w rodzinie c;). Dokładnie nie powiem o co tam chodziło, wyłapałam tylko kilka słówek. Co występ, to Akaya burzył się o co innego xD W Kobe udało im się wprowadzić wątek Dnia Matki (bo to był Dzień Matki, no!) i podziękować wszystkim mamuśką :p

Seigaku zaśpiewało kilka piosenek pod rząd, w tym Match Point, Aoku Moeru Honoo, Run Run Run, Brand New Seigaku, Do Your Best. Warto dodać, że ostatnia “DYB” została “wprowadzona” za czasu drugiego castu Seigaku, a więc dawno temu. Ukłon w stronę byłych aktorów, tak sądzę.
Następnie powrócili Rikkai i także zaprezentowali swój wachlarz piosenek – Ore-tachi ni Haiboku no Jisho wa Nai, Makeru Koto no Yurusarenai Ouja, Hijou no Tennis, Gakeppuchi Girigiri Omaera, Dead End. Kwestie tego zespoły zawsze mają mroczny klimat, więc tego można było się spodziewać ;) Szczególnie na wyróżnienie zasługują dwie ostatnie piosenki “cytryn”. Świetnie połączone, nie dały nawet chwili wytchnienia fanom ;] Masuda (grający Yukimurę), jak zawsze, trzymał klasę i wybijał się spośród i tak dobrych głosów swoich kolegów. Trzeba przyznać, że pomimo kilku niedociągnięć Rikkai jest jednym z lepszych castów w całym Tenimyu (i nie mówię tego jako fanka ich, ponieważ popierałam się przede wszystkim opiniami znajomych).
A! A! A! Nie wspomniałam o najlepszym! Jak można zapomnieć o pięknym biciu się Kirihary z Sanadą?! Pomiędzy piosenkami wice kapitan postanowił odpokutować wcześniejszą porażkę z Echizenem (któryś tam musical, może kiedyś opiszę xD). Co występ prosił kogo innego, aby go uderzył. Oczywiście ostatnio Yukimura odmówił mu, więc tym razem postanowił wybrać sobie małego-diabełka-Kiriharę. Jako że drugoroczniak nie ośmielił się podnieść ręki, to Sanada przywalił mu. Teraz to Akaya miał powód, żeby mu oddać. I tak skończyło się na słodkim przytuleniu obu panów i płaczem diabełka z piskiem “Fukubuchou~~”. Ah, poezja dla oczu c;

Po cytrynach przyszedł czas na Shitenhouji. Jako pierwsi wyszli nasi gej boy xD Później dołączyła reszta hipisowskiego zespołu. Niestety nie dostali składanki piosenek. Przyczyna jest prosta – mają ich za mało T.T Zaśpiewali bodajże jedną, wybrali całkiem fajną.


Po chwili wbiegli Rivals, bezczelnie skracając hipisom czas antenowy. Kolejni, którzy lubią marudzić _^_ Gadali, gadali i jeszcze raz gadali. Może to byłoby ciekawe, ale nie dla osoby, która nie zna dobrze japońskiego xD W końcu postanowili pośpiewać, a jak! Najpierw razem, dość znaną kwestie, a po chwili każdy z nich osobno. Ciekawy zabieg.

Na kolana pobił wszystkich Kubota Yuuki (drugi od prawej) grający Atobe. Zrobił ze swojego “pięć minut” wielkie show, wciągając do tego publiczność. Hosogai Kei (pierwszy z prawej) biegał z wielkim banerem z napisem kanji “氷” (co oznaczało koori, czyli po polsku lód) xD Wystąpił po swoim koledze z drużyny, jednak był zbyt zestresowany, żeby przeskoczyć poziom poprzednika i śpiewanie nie wychodziło mu za dobrze. Atobe próbował go dopingować, co chwila kiwając ręką. Dość zabawnie to wyglądało. W końcu panowie są przyjaciółmi również poza planem :p
Występ Rivals zakończył się wspólnym śpiewaniem całej siódemki. Po chwili dołączyli również Shitenhouji. Ponownie udana piosenka. Jednak czas było na krótką przerwę. Po niej na scenę wyskoczył Tezuka, śpiewając. Reszta Seigaku była tylko tłem dla kapitana.
“Znowu gadają”. Ale teraz, o dziwo, załapałam o co biega! Cały zespół decydował o tym dzięki komu wygrał mistrzostwa. Kikumaru wciął się w pół słowa Oishiemu, krzycząc “dzięki tobie, prawda?”. Ten, będąc baaardzo speszonym zaprzeczył i wybrał swojego przedmówce, jako najlepszego. Tezuka wkurzył się niemiłosiernie, że to właśnie on jest pomijany xD Kikumaru nagle zmienił zdanie, kierując swój głos na Fujiego. Ten, bełkocząc coś do kapitana, oznajmił, że Kawamura zasługuje na ten tytuł. I tak w kółko. Kawamura na Inuiego, Inui, prawie płacząc ze szczęścia, wskazał Kaidoh. Ten przyznał, że bez Momoshiro (którego zapomniałam umieścić na zdjęciach xd), którego uważa za rywala, nic by nie wyszło. W końcu Oishi, w przypływie geniuszu, przyznał tytuł Echizenowi. Tezuka prawie nie upadł ze schodów to słysząc. Ruszył do publiczności z miną “a ja?!”, wskazując na siebie. Ryoma, chcąc załagodzić konflikt rzekł “To wszystko wam zawdzięczam, bez was tak bym daleko nie zaszedł”. Wszyscy zaczęli bić brawo, och jakie to cudownie xDD I cholernie pokręcone -.-’


Zaśpiewali (no, znowu). Tezuka został, zaś reszta zespołu szybko opuściła scenę. Dołączyli do niego kapitanowie innych drużyn. Shiraishi, Atobe oraz Yukimura. Szybko myknęli jedną piosenkę i zaczęli obgadywać swoich kolegów z drużyn x3 Yukimura nie wytrzymał i zaczął wychwalać swój zespół. W końcu Atobe dodał “a ja wiem, że ktoś z twojej drużyny nie chciał cię odwiedzić, jak byłeś w szpitalu”. Niebieskowłosy udawał, że to go nie obchodzi i, że to wcale śmieszne nie jest (pomijając fakt, że jest cholernie xd). Doprowadziło to do tego, że pozostała trójka chciała odgadnąć o kogo chodzi. Co chwile Atobe i Shiraishi udawali ekipę Rikkai. Tezuka raczej stał z tyłu… i dobrze. Ubaw po pachy, doprawdy xD A najlepsza była końcówka Yukimury “Ale ja… Prosiłem, żeby nikt mnie nie odwiedzał” xDDD

Ale jak to bywa… Wszyscy doszli do porozumienia, że nawet jeśli koledzy z drużyn nie są idealni, to i tak są przyjaciółmi na dobre i złe (ah). Żeby podkręcić atmosferę Shitenhouji zaczęło śpiewać “Kagayake Motto”. Utwór świetnie wpasował się w chwilowy nastrój w Yokohama Arena. Pod koniec dołączają Rikkai oraz Rivals. Ah, prawie się popłakałam widząc, jak każdy z cytryn śpiewa ze łzami w oczach (w końcu to ich ostatni występ ; (). Ale ok, dałam radę. Po godzinie występu przyszedł czas na 10-minutowy filmik, który miał dać trochę czasu aktorom na odpoczynek. A co w nim było?

Czyli schizy, schizy i jeszcze raz schizy. Taki mini-backstage, bo prawdziwy to ma ponad godzinę :p Chłopaki uczą się tańczyć, tak to można nazwać. Zresztą, tańczenie podczas jedzenia zupy też jest możliwe, nie? Chociaż i tak nic nie pobije pomysłu karania pomyłki uderzeniem w twarz (no oczywiście, że Rikkai to wymyśliło, przecież to zbiór masochistów xd), a że aktor grający Yukimurę mylił się najczęściej… Jego problem xD No właśnie! Mam dowód, że oni tam przemoc w rodzinie mają! Można Rikkai posadzić!

Nie no, przesadzam. Fajnie się oglądało policzkowanie Masudy xD
Po filmiku czas przyszedł na dalszą część Dream Live 7th. Ale o tym w następnej notce za kilka dni. Proszę, skomentujcie i nie utwierdzajcie mnie w przekonaniu, że te kilka godzin na pisanie opisu musicalu poszło na marne ;>

 

Pierwsze tłumaczenie i timing ;3 Luty 1, 2011

Filed under: Uncategorized — shirohotaru @ 10:35 pm

Konbanwa!

Wreszcie nadeszła ta chwila. Co prawda – akurat nie to miało być moim pierwszym dziełem do czasówki i hardsubów, ale opening chińskiej dramy Prince of Tennis też jest dobry. Zaczęło się pod presją chwili. Zobaczyłam pierwszy odcinek, mało co nie opluwając się słysząc chiński język. Doprawdy, chyba najśmieszniejszy, jaki można poznać. Istne “czing czang czong” ;3 I nie mam tu zamiaru obrażać Chińczyków, nie interesuje się tym krajem, więc nic więcej powiedzieć nie mogę :p Wpadł mi do głowy szalony pomysł: a czemu by nie spróbować swoich sił? W końcu i tak razem z Pauli czekałam na wyjście pewnej rzeczy, żeby zacząć ją tłumaczyć.

Ach, już was nie trzymam w niepewności. Oto linki, gdzie możecie zobaczyć pracę moją i Pauli:

Megavideo
Megaupload

I jak? Zgadzam się z góry, że jest dużo niedociągnięć. Jednak na swoją obronę mogę dodać, że to mój pierwszy sub. Liczę, że w komentarzach wymienicie co jest źle, a co (o ile coś będzie) dobrze.
Tłumaczenie: Pauli
Timing: Shiro

Sayo~

 

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.