“Wszystko zaczęło się od bólu zęba…”

Nigdy bym nie przypuszczała, że jakikolwiek film zmieni moje nastawienie do życia. Nie, nie przesadzam. Ale wróćmy do konkretów. Miałam tu opowiedzieć o filmie, zaś dokładną dygresję pozostawię na później, oke? Zresztą, nie macie wyboru.
Oryginalny scenariusz należy do Kishikawy Etsuko, lecz producentem jest Yuko Hazeyama oraz Uchiyama Masahiro. Historia opowiada o chłopaku, Yuukim, w wieku ok.20 lat, który (na początku filmu) dorabia sobie w Australii jak zbieracz winogron. Tam również poznaje kilkoro osób, z którymi nawiązuje dobry kontakt. W tym – Yoshie, Junji, Hama, Miyuki i innych.
Niestety, ból zęba zmusza go do odwiedzenia placówki, której ja osobiście nie cierpię (czyt. szpital). Lekarze, z dość zdziwioną miną, każą mu wracać do rodzimej Japonii. Tam dopiero okazuje się z czym tak naprawdę Yuuki musi walczyć… Ale co postanawia zrobić? Z uporem maniaka wymusza na lekarzu nazwę, dotąd nie znanej, choroby.
“Jeżeli to ma być mój rywal, to muszę wiedzieć, jak się nazywa”
Niespodziewanie pojawiają się osoby, z którymi Yuuki pracował zza granicą. I o dziwo to główny bohater daje im siłę do życia. Pojawia się blog, w którym opisywany jest stan chłopaka. Dalszą część pozostawiam wam, drodzy czytelnicy. Jest to bowiem film, który naprawdę zmusza człowieka do myślenia. Nim się spostrzegłam, po moich policzkach płynęły łzy, zaś ja sama nawiązałam niesamowitą więź z głównym bohaterem. Bo dlaczego, wstając z łóżka narzekamy na wczesną porę? Cieszmy się świecącym słońcem i ludźmi nas otaczającymi. Bo warto. Zastanówmy się co jest najważniejsze. Bo warto…
“Nigdy nie pomyślałbym, że ciemność może być taka przerażająca”
Poleciłam ten film koleżance (zupełnie nie związanej z Japonią) i z miłą chęcią wręczyłam jej pendrive z “Yuuki”. Prawdę mówiąc miałam lekką obawę czy spodoba się jej język, czy w ogóle przebrnie. Po kilku dniach z uśmiechem na ustach wyjawiła mi, że obejrzała. Obie zgodziłyśmy się, że rola głównego bohatera była trudna do odegrania, dlatego Kamenashi miał cholernie trudne zadanie. Doszła do wniosku, że gra była czasami bardzo sztuczna. I tu też jej przyznałam rację. Lecz na końcu dodała – “bardzo wzruszający film, dający wiele do myślenia”… Z tym cytatem was pozostawię. Sayonara.
“Wskazówki zegara będą wciąż odmierzać czas. Dlatego też, ceń każdą chwilę. I traktuj dzień dzisiejszy, jak największy dar, który został ci ofiarowany”

Jeden z moich pierwszych filmów:) Do dziś wszystkim tłumaczę, że jeśli oglądam film japoński i płaczę to znaczy, że albo był dobry, albo Kame w nim umarł:P
Ale tak serio, to ja tak naprawdę do końca miałam nadzieję, że on przeżyje… A te słowa co mówił na końcu i wiele innych, które padały w tym filmie na długo zostały w mojej pamięci… Serio film dający do myślenia i wart polecenia:)