Shirohotaru's Blog

Just another WordPress.com site

Walentynki Luty 14, 2011

Filed under: Uncategorized — shirohotaru @ 6:29 pm

“W świecie gdzie nie ma słów, mówimy o miłości”

~Przysłowie japońskie

Dla wszystkich zakochanych oraz dla tych, którzy mają walentynki głęboko w zwieraczach. Dla ludzi zbzikowanych, a nawet dla całkiem normalnych. Dla Japończyków i dla Polaków. Dla Japonek (sandałów) i Polek. Wszystkiego najlepszego!

Osobiście czekam jeszcze na drugą połówkę. Lepiej późno niż wcale -.-’
Wszystkiego najjjj !! Niech Książę Tenisa będzie z wami (a Rikkai ze mną ;>)

 

Dream Live 7th + wprowadzenie do Tenimyu Luty 12, 2011

Filed under: Uncategorized — shirohotaru @ 12:03 am
Tags: , ,

Hi, Domo!

Od dziś zaczynam się brać do roboty z polskim opisem Tenimyu. Zaczynam dość dziwnie, bo od końca. Lecz uważam, że Dream Live 7th jest esencją całego I sezonu. Czy inni tak samo uważają – to zostawiam wam.

Może zacznę od lekkiego wprowadzenia (i tak zapewne zapomnę o czymś wspomnieć, co jest bardzo ważne…). Tenimyu to szereg musicali (razem jest ich 22) godnie odwzorowujących mange Prince of Tennis (potocznie PoT). Występy są dzielona na tzn. Dream Live, koncerty, w których raczej nie ma fabuły. Po co są? To raczej taka odskocznia od akcji, gdzie aktorzy śpiewają pojedyncze piosenki, wygłupiają się, a czasami nawet nawiązują do filerów anime (przykładem może być scena z siatkówką, w mandze jej nie było, zaś w ekranizacji pojawiła się jako tzn. zapychacz).

Drugim rodzajem występów są… wybaczcie, nie znam ich ogólnej nazwy, chyba nawet jej nie mają (każdy taki występ ma swój własny tytuł, np. “More than Limit St.Rudolph” czy “Absolute King Rikkaidai”). Tym razem mamy do czynienia z przedstawieniami kurczowo trzymających się fabuły mangi. Co jakiś czas, jak ja to nazywam, jest “odświeżenie składów” (mam tu na myśli główny zespół – Seigaku). Jednak, na szczęście lub nie, dokonuje się czasami wymiany zespołów pobocznych, jak Rikkai albo Hyoutei. Wiąże się to z różnymi odezwami ze strony fanów, ale ta notka od tego nie jest.

Dobra, wystarczająco namieszałam wam w głowach ;> Czas na opis Dream Live 7th, czyli koncertu, który kończy I sezon Tenimyu…

Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy, a raczej uszy, to zadowolenie fanów. Wymachują śmiesznymi pałkami, mieniącymi się kolorami. Przyszedł czas również na przedstawienie aktorów, którzy będą występować. Jako pierwsza została pokazana drużyna Seigaku.

Ten cast znam dosyć dobrze, dlatego większego zdziwienia czy radości nie było. Paru z nich musi popracować nad głosem i kondycją. Ale nie jest źle, jest całkiem dobrze. Z wyglądu też znajdzie się parę niedociągnięć. Było przed nimi wielu aktorów, raz lepszych, raz gorszych. Z wyglądu i podobieństwa do postaci mangowych mogę im śmiało postawić szkolną 4. Następna była drużyna Rikkai.

Jedyna rzecz, która mnie tu razi to zastąpienie starego Bunty (Renn Kiriyama był pierwszym, który go grał, zaś teraz za niego wszedł Akaba Mio), reszta prawie-zmian (w końcu Sanada, Yagyuu, Niou oraz Akaya zostali i wymieniają się z nowym castem) nie jest zła. No i oczywiście fanki nie zostawiły tej prezentacji bez krzyku! Muszę przyznać, że darły się tutaj najgłośniej w porównaniu do innych zespołów. A jeśli o tym mowa – przyszedł czas na (dondondododon) Shitenhouji!

Podwójne zestawienie aktorów (połączenie castA z castB) było doskonałym pomysłem. Wreszcie organizatorzy wpadli na coś ciekawego, należą im się brawa. Osobiście uwielbiam oba casty, więc trudno by mi było zdecydować, którą wersje obejrzeć. Jeszcze raz brawo! Jedyną wadzącą sprawą było brak wystarczającej ilości małych mikrofonów -.-’ Dobijały mnie kulisy, gdzie jeden Shiraishi zamieniał się z drugim mikrofonami za kurtyną xD

Na ekranie pojawili się również “Rivals” oraz gościnnie tatusiek Echizena (w rolę którego wcielił się dyrektor spektaklu, żenujące). Żeby podkręcić napięcie kilku z aktorów ponownie zjawiło się na pulpicie, podgrzewając atmosferę. Trochę pokrzyczeli, powygłupiali się. A co najważniejsze – przypomnieli o wyłączeniu komórek itp. Echizen zakończył oglądanie swym “mada, mada dane”. Muzyka rozniosła się po całej Yokohama Arena. Na scenie pojawili się aktorzy. Najpierw Seigaku, następnie Rikkai, a na końcu Shitenhouji oraz reszta ekipy. Jak to Dream Live mają w zwyczaju cały spektakl rozpoczął się tańcem, dość prostym, ale całkiem efektowny.

Drużyny, zaraz po tańcu, zaczęły się przekrzykiwać. Mi osobiście udało się wychwycić “Welcome to Dream Live 7th! We are $&%#$!” i od tego momentu słychać tylko mieszaninę nazw zespołów xD Całkiem zabawne. Po chwili, Echizen z miną “bez kija nie podchodź” zaczął pouczać wszystkich, jak to nie ładnie się zachowują xd Kolejna sytuacja wywołująca banana na twarzy. I żeby wszystko grało, wszyscy po kolei zaczęli się przedstawiać~

“Oretachi… Seigaku desu!”
“Ware-wa Rikkai Dai Fuzoku desu!”
“Shitenhouji!”
“Oretachi irouze Rivals!”

Przyszła kolej na piosenki, bo bez nich Tenimyu nie istnieje ;3 Pierwszą było “Winning Road”, śpiewana przez Seigaku oraz Rikkai.


Początek dobrze “wyciągnięty” przez Ryuukiego (aktor grający Echizena, pierwszy na załączonym zdjęciu). Po chwili wszyscy zniknęli ze sceny, zostawiając chłopaka samego z solówką. Trochę się zasapał, ale większego zgrzytu nie było. Zastąpił go Tezuka, a następnie dołączył Sanada. Gdybym była fanką yaoi bankowo bym ich sparingowała x3 Tak słodko razem wyglądają (TezuxSana oczywiście). Kolejni byli – Marui Bunta oraz Jackal Kuwahara (drugie zdjęcie). Mio (aktor grający czerwonowłosego) ma oryginalny głos, zaś łysol nic ciekawego nie zaprezentował. Po chwili dołączyła kolejna para z Seigaku. I tak przez kilka minut. Piosenkę można uznać za znośną, ba, mi się nawet podobała ;> Według mnie wielki plus otrzymuje za kwestie śpiewaną na dwa głosy (końcówka).
Przyszła również pora na następny wątek. A raczej na chwilę odpoczynku. Rikkai urządziło sobie krótką pogawędkę.


Nie obyło się także bez wyśmiewania się z fryzurki Kirihary, ah. Nieźle się wkurzył, jednak Yagyuu przywrócił go do równowagi, używając lekkiej przemocy (jest Rikkai, jest przemoc w rodzinie c;). Dokładnie nie powiem o co tam chodziło, wyłapałam tylko kilka słówek. Co występ, to Akaya burzył się o co innego xD W Kobe udało im się wprowadzić wątek Dnia Matki (bo to był Dzień Matki, no!) i podziękować wszystkim mamuśką :p

Seigaku zaśpiewało kilka piosenek pod rząd, w tym Match Point, Aoku Moeru Honoo, Run Run Run, Brand New Seigaku, Do Your Best. Warto dodać, że ostatnia “DYB” została “wprowadzona” za czasu drugiego castu Seigaku, a więc dawno temu. Ukłon w stronę byłych aktorów, tak sądzę.
Następnie powrócili Rikkai i także zaprezentowali swój wachlarz piosenek – Ore-tachi ni Haiboku no Jisho wa Nai, Makeru Koto no Yurusarenai Ouja, Hijou no Tennis, Gakeppuchi Girigiri Omaera, Dead End. Kwestie tego zespoły zawsze mają mroczny klimat, więc tego można było się spodziewać ;) Szczególnie na wyróżnienie zasługują dwie ostatnie piosenki “cytryn”. Świetnie połączone, nie dały nawet chwili wytchnienia fanom ;] Masuda (grający Yukimurę), jak zawsze, trzymał klasę i wybijał się spośród i tak dobrych głosów swoich kolegów. Trzeba przyznać, że pomimo kilku niedociągnięć Rikkai jest jednym z lepszych castów w całym Tenimyu (i nie mówię tego jako fanka ich, ponieważ popierałam się przede wszystkim opiniami znajomych).
A! A! A! Nie wspomniałam o najlepszym! Jak można zapomnieć o pięknym biciu się Kirihary z Sanadą?! Pomiędzy piosenkami wice kapitan postanowił odpokutować wcześniejszą porażkę z Echizenem (któryś tam musical, może kiedyś opiszę xD). Co występ prosił kogo innego, aby go uderzył. Oczywiście ostatnio Yukimura odmówił mu, więc tym razem postanowił wybrać sobie małego-diabełka-Kiriharę. Jako że drugoroczniak nie ośmielił się podnieść ręki, to Sanada przywalił mu. Teraz to Akaya miał powód, żeby mu oddać. I tak skończyło się na słodkim przytuleniu obu panów i płaczem diabełka z piskiem “Fukubuchou~~”. Ah, poezja dla oczu c;

Po cytrynach przyszedł czas na Shitenhouji. Jako pierwsi wyszli nasi gej boy xD Później dołączyła reszta hipisowskiego zespołu. Niestety nie dostali składanki piosenek. Przyczyna jest prosta – mają ich za mało T.T Zaśpiewali bodajże jedną, wybrali całkiem fajną.


Po chwili wbiegli Rivals, bezczelnie skracając hipisom czas antenowy. Kolejni, którzy lubią marudzić _^_ Gadali, gadali i jeszcze raz gadali. Może to byłoby ciekawe, ale nie dla osoby, która nie zna dobrze japońskiego xD W końcu postanowili pośpiewać, a jak! Najpierw razem, dość znaną kwestie, a po chwili każdy z nich osobno. Ciekawy zabieg.

Na kolana pobił wszystkich Kubota Yuuki (drugi od prawej) grający Atobe. Zrobił ze swojego “pięć minut” wielkie show, wciągając do tego publiczność. Hosogai Kei (pierwszy z prawej) biegał z wielkim banerem z napisem kanji “氷” (co oznaczało koori, czyli po polsku lód) xD Wystąpił po swoim koledze z drużyny, jednak był zbyt zestresowany, żeby przeskoczyć poziom poprzednika i śpiewanie nie wychodziło mu za dobrze. Atobe próbował go dopingować, co chwila kiwając ręką. Dość zabawnie to wyglądało. W końcu panowie są przyjaciółmi również poza planem :p
Występ Rivals zakończył się wspólnym śpiewaniem całej siódemki. Po chwili dołączyli również Shitenhouji. Ponownie udana piosenka. Jednak czas było na krótką przerwę. Po niej na scenę wyskoczył Tezuka, śpiewając. Reszta Seigaku była tylko tłem dla kapitana.
“Znowu gadają”. Ale teraz, o dziwo, załapałam o co biega! Cały zespół decydował o tym dzięki komu wygrał mistrzostwa. Kikumaru wciął się w pół słowa Oishiemu, krzycząc “dzięki tobie, prawda?”. Ten, będąc baaardzo speszonym zaprzeczył i wybrał swojego przedmówce, jako najlepszego. Tezuka wkurzył się niemiłosiernie, że to właśnie on jest pomijany xD Kikumaru nagle zmienił zdanie, kierując swój głos na Fujiego. Ten, bełkocząc coś do kapitana, oznajmił, że Kawamura zasługuje na ten tytuł. I tak w kółko. Kawamura na Inuiego, Inui, prawie płacząc ze szczęścia, wskazał Kaidoh. Ten przyznał, że bez Momoshiro (którego zapomniałam umieścić na zdjęciach xd), którego uważa za rywala, nic by nie wyszło. W końcu Oishi, w przypływie geniuszu, przyznał tytuł Echizenowi. Tezuka prawie nie upadł ze schodów to słysząc. Ruszył do publiczności z miną “a ja?!”, wskazując na siebie. Ryoma, chcąc załagodzić konflikt rzekł “To wszystko wam zawdzięczam, bez was tak bym daleko nie zaszedł”. Wszyscy zaczęli bić brawo, och jakie to cudownie xDD I cholernie pokręcone -.-’


Zaśpiewali (no, znowu). Tezuka został, zaś reszta zespołu szybko opuściła scenę. Dołączyli do niego kapitanowie innych drużyn. Shiraishi, Atobe oraz Yukimura. Szybko myknęli jedną piosenkę i zaczęli obgadywać swoich kolegów z drużyn x3 Yukimura nie wytrzymał i zaczął wychwalać swój zespół. W końcu Atobe dodał “a ja wiem, że ktoś z twojej drużyny nie chciał cię odwiedzić, jak byłeś w szpitalu”. Niebieskowłosy udawał, że to go nie obchodzi i, że to wcale śmieszne nie jest (pomijając fakt, że jest cholernie xd). Doprowadziło to do tego, że pozostała trójka chciała odgadnąć o kogo chodzi. Co chwile Atobe i Shiraishi udawali ekipę Rikkai. Tezuka raczej stał z tyłu… i dobrze. Ubaw po pachy, doprawdy xD A najlepsza była końcówka Yukimury “Ale ja… Prosiłem, żeby nikt mnie nie odwiedzał” xDDD

Ale jak to bywa… Wszyscy doszli do porozumienia, że nawet jeśli koledzy z drużyn nie są idealni, to i tak są przyjaciółmi na dobre i złe (ah). Żeby podkręcić atmosferę Shitenhouji zaczęło śpiewać “Kagayake Motto”. Utwór świetnie wpasował się w chwilowy nastrój w Yokohama Arena. Pod koniec dołączają Rikkai oraz Rivals. Ah, prawie się popłakałam widząc, jak każdy z cytryn śpiewa ze łzami w oczach (w końcu to ich ostatni występ ; (). Ale ok, dałam radę. Po godzinie występu przyszedł czas na 10-minutowy filmik, który miał dać trochę czasu aktorom na odpoczynek. A co w nim było?

Czyli schizy, schizy i jeszcze raz schizy. Taki mini-backstage, bo prawdziwy to ma ponad godzinę :p Chłopaki uczą się tańczyć, tak to można nazwać. Zresztą, tańczenie podczas jedzenia zupy też jest możliwe, nie? Chociaż i tak nic nie pobije pomysłu karania pomyłki uderzeniem w twarz (no oczywiście, że Rikkai to wymyśliło, przecież to zbiór masochistów xd), a że aktor grający Yukimurę mylił się najczęściej… Jego problem xD No właśnie! Mam dowód, że oni tam przemoc w rodzinie mają! Można Rikkai posadzić!

Nie no, przesadzam. Fajnie się oglądało policzkowanie Masudy xD
Po filmiku czas przyszedł na dalszą część Dream Live 7th. Ale o tym w następnej notce za kilka dni. Proszę, skomentujcie i nie utwierdzajcie mnie w przekonaniu, że te kilka godzin na pisanie opisu musicalu poszło na marne ;>

 

Pierwsze tłumaczenie i timing ;3 Luty 1, 2011

Filed under: Uncategorized — shirohotaru @ 10:35 pm

Konbanwa!

Wreszcie nadeszła ta chwila. Co prawda – akurat nie to miało być moim pierwszym dziełem do czasówki i hardsubów, ale opening chińskiej dramy Prince of Tennis też jest dobry. Zaczęło się pod presją chwili. Zobaczyłam pierwszy odcinek, mało co nie opluwając się słysząc chiński język. Doprawdy, chyba najśmieszniejszy, jaki można poznać. Istne “czing czang czong” ;3 I nie mam tu zamiaru obrażać Chińczyków, nie interesuje się tym krajem, więc nic więcej powiedzieć nie mogę :p Wpadł mi do głowy szalony pomysł: a czemu by nie spróbować swoich sił? W końcu i tak razem z Pauli czekałam na wyjście pewnej rzeczy, żeby zacząć ją tłumaczyć.

Ach, już was nie trzymam w niepewności. Oto linki, gdzie możecie zobaczyć pracę moją i Pauli:

Megavideo
Megaupload

I jak? Zgadzam się z góry, że jest dużo niedociągnięć. Jednak na swoją obronę mogę dodać, że to mój pierwszy sub. Liczę, że w komentarzach wymienicie co jest źle, a co (o ile coś będzie) dobrze.
Tłumaczenie: Pauli
Timing: Shiro

Sayo~

 

Polecamy Styczeń 26, 2011

Filed under: Uncategorized — shirohotaru @ 5:19 pm

Hej.
To już druga odsłona “Polecamy”. Dzisiaj również dwa, ciekawe blogi. Z czego jeden już znacie. Na pierwszy wpadłam całkiem przypadkiem, szukając informacji o PoT. Trafiłam tam na opowieść yaoi z bohaterami (Ryoma oraz Ryoga) wcześniej wymienionego anime&manga. Do rzeczy. Dodatkowo pewne forum. Ot tak, bo dobrą robotę robią ;)

Fantazje Yaoistki
Autor/ka: Yaoistka
Typ bloga: Krótkie historyjki związane z poszczególnymi anime&mangą

Chyba sam tytuł bloga wyjaśnia co możecie tam znaleźć. Osobiście fanką Yaoi nie jestem, ale podziwiam styl pisania autorki. Ma bardzo prosty język, jednak umie opisać rzeczy zwyczajne w sposób, którego ja jeszcze nie pojęłam. Magicznie. Tak mogę to określić. Z miłą chęcią przeczytałam kolejne krótkie historyjki, luźno powiązane z różnymi anime. Co mogę jeszcze dodać? Może życzenia dla dziewczyny, która poświęca czas na prowadzenie dobrego miejsca w sieci ;3 Tak trzymaj!

Tenipuri! Let’s Go!!
Autor/ka: Pauli343
Typ bloga: W całości poświęcony anime&mandze Prince of Tennis (Tennis no Oujisama)

Zmiana strony, jednak sam sens bloga pozostaje bez zmian. Zmieniona szata graficzna i ostre wzięcie się do roboty – tak trzeba to nazwać. Znajomość moja z autorką jest… Jest zajefajna, co się będę z tym kryć. Nie prosiła mnie o kolejne polecenie, jednak czuje się zobowiązana do takiego niecnego czynu ;> Warto dodać, że coś szykujemy dla fanów PoT. “Umowa spisana po pijaku”, nie ? Cud, miód i fistaszki.

JuniorFanSubs
Autor/ka: Grupa Junior Fan Subs
Typ strony: Napisy do azjatyckich dram

Czemu polecam? A bo mam duży sentyment do tego forum. Fajni ludzie, zawsze doradzą i, co najważniejsze, nie wyśmieją cię za poglądy czy zainteresowania (przykład? Ok. Jestem jedną z nielicznych tam, co nie umieją się do Korei przekonać. Nie odczuwam przez to żadnej presji, jak i nie chęci do mej osoby ;>). Można porozmawiać na róóóóóżne tematy, nie tylko te związane z Azją. Stamtąd również ściągnęłam moją ulubioną dramę (chociaż tak skopanego końca w życiu nie widziałam…) – Tokyo Ghost Trip. Renn! To wszystko wyjaśnia. Zapraszam z całego serca, bo warto zaglądnąć. A może akurat poczujesz to “coś” i pomożesz w tłumaczeniu swoich ukochanych dram? ;)

Sayo!

 

Takie tam… Styczeń 25, 2011

Filed under: Uncategorized — shirohotaru @ 9:48 pm
Tags: , ,

Minna! Konbanwa!

Wena zawsze pojawia się wieczorem, co mnie denerwuje okropnie… “Mogłabym napisać książkę”, jak to ujęła kiedyś Madzia (której życzę szybkiego powrotu do zdrowia!). Ale chyba nie o tym chciałam napisać. Nie jestem zadowolona, że o tej porze siedzę przed laptopem, szczególnie, jeśli mam na 8 do szkoły. Dobra. Do rzeczy ;)
Jak widzicie, trochę poeksperymentowałam (fajne słowo) i zmieniłam wystrój bloga. Jeszcze się uczę, nawet jeśli niedługo wybije rocznica Shirohotaru’s Blog. Dziwne, nie?  Za kilka miesięcy dobiegnie rok, a ja tak mało napisałam. Ah. Chyba muszę się bardziej przyłożyć. Proszę, piszcie w komentarzach co jeszcze zmienić, ewentualne rady też przydałyby mi się na gg (numer gdzieś tam wyszperacie). Nie wrzeszczeć za jakiekolwiek błędy, nie mam doświadczenia.

(nie mogłam się powstrzymać…)

Druga sprawa, która łazi mi po głowie od dłuższego czasu to… nic innego, jak musical. Tenimyu, sezon drugi. Prawdę mówiąc szykowałam się na jego obejrzenie już kilka miesięcy. Nawet przełamałam lenistwo i trochę stronę potłumaczyłam, żeby cokolwiek zrozumieć. Marnie mi to szło, ale co tam. Na DVD jeszcze trochę sobie poczekam, ale to nie zabrania mi oceniania spektaklu już teraz, chociaż w małym stopniu.


Naprawdę, myślałam, że 5 cast Seigaku jest cienki. Przyzwyczaiłam się i doszłam do wniosku, że miał więcej zalet niż wad. Np. piękny głos Tezuki, czy Echizena. Teraz, po odsłuchaniu kilku demo z niedługo mającego wyjść drugiego sezonu jestem… załamana. Na całe Seigaku podobają mi się może dwie postacie? To i tak naciągane. Kikumaru jest fajny, taki słodki i niewinny, idealnie przedstawiony. Fuji także trzyma jakiś tam poziom. Szok, jaki przeżyłam po zobaczeniu Oishiego… Myślałam, że karetka mnie zabierze na oddział intensywny. Co to u licha jest?! Aktor dobrany jest fatalnie! Nie, nie i jeszcze raz nie! >.<
Co jeszcze… A, drużyna Fudomine. Nie liczyłam na coś oszałamiającego, ale nie jest źle. Mogłabym się nawet zmusić do określenia “jest dobrze”. Jednego aktora skądś kojarzę, ale nie pamiętam skąd ;)
Pozostaje mi tylko iskierka nadziei, że 6 cast Seigaku szybko zniknie z moich oczu (chociaż Kikumaru i Fuji mogą zostać, zezwalam x3) i zastąpi go jakaś fajna ekipa. Błagam wręcz. Obawiam się, że jakieś kilka musicali pojawi się nowy cast Rikkai… Jeśli go zniszczą, ruszą palcem, to nie ręczę za siebie! Nie pozwolę zniszczyć jednej z lepszych mangowych drużyn tenisowych, która ma potencjał, a co!

Sayonara!

PS: Zaznaczam, że nie oglądałam drugiego sezonu. Moją opinię opieram na paru piosenkach i wywiadach. Może się coś zmieni, nie mam pojęcia. Kiedy musical wyjdzie opiszę go całego. Miałam taki pomysł już wcześniej. Może go wprowadzę w życie…

 

Yuuki Grudzień 10, 2010

Filed under: Uncategorized — shirohotaru @ 8:35 pm
Tags: , ,

“Wszystko zaczęło się od bólu zęba…”

Nigdy bym nie przypuszczała, że jakikolwiek film zmieni moje nastawienie do życia. Nie, nie przesadzam. Ale wróćmy do konkretów. Miałam tu opowiedzieć o filmie, zaś dokładną dygresję pozostawię na później, oke?  Zresztą, nie macie wyboru.

Oryginalny scenariusz należy do Kishikawy Etsuko, lecz producentem jest Yuko Hazeyama oraz Uchiyama Masahiro. Historia opowiada o chłopaku, Yuukim, w wieku ok.20 lat, który (na początku filmu) dorabia sobie w Australii jak zbieracz winogron. Tam również poznaje kilkoro osób, z którymi nawiązuje dobry kontakt. W tym – Yoshie, Junji, Hama, Miyuki i innych.
Niestety, ból zęba zmusza go do odwiedzenia placówki, której ja osobiście nie cierpię (czyt. szpital). Lekarze, z dość zdziwioną miną, każą mu wracać do rodzimej Japonii. Tam dopiero okazuje się z czym tak naprawdę Yuuki musi walczyć…  Ale co postanawia zrobić? Z uporem maniaka wymusza na lekarzu nazwę, dotąd nie znanej, choroby.

“Jeżeli to ma być mój rywal, to muszę wiedzieć, jak się nazywa”

Niespodziewanie pojawiają się osoby, z którymi Yuuki pracował zza granicą. I o dziwo to główny bohater daje im siłę do życia. Pojawia się blog, w którym opisywany jest stan chłopaka. Dalszą część pozostawiam wam, drodzy czytelnicy. Jest to bowiem film, który naprawdę zmusza człowieka do myślenia. Nim się spostrzegłam, po moich policzkach płynęły łzy, zaś ja sama nawiązałam niesamowitą więź z głównym bohaterem. Bo dlaczego, wstając z łóżka narzekamy na wczesną porę? Cieszmy się świecącym słońcem i ludźmi nas otaczającymi. Bo warto. Zastanówmy się co jest najważniejsze. Bo warto…

“Nigdy nie pomyślałbym, że ciemność może być taka przerażająca”

Poleciłam ten film koleżance (zupełnie nie związanej z Japonią) i z miłą chęcią wręczyłam jej pendrive z “Yuuki”. Prawdę mówiąc miałam lekką obawę czy spodoba się jej język, czy w ogóle przebrnie. Po kilku dniach z uśmiechem na ustach wyjawiła mi, że obejrzała. Obie zgodziłyśmy się, że rola głównego bohatera była trudna do odegrania, dlatego Kamenashi miał cholernie trudne zadanie. Doszła do wniosku, że gra była czasami bardzo sztuczna. I tu też jej przyznałam rację. Lecz na końcu dodała – “bardzo wzruszający film, dający wiele do myślenia”… Z tym cytatem was pozostawię. Sayonara.

“Wskazówki zegara będą wciąż odmierzać czas. Dlatego też, ceń każdą chwilę. I traktuj dzień dzisiejszy, jak największy dar, który został ci ofiarowany”

 

KAT-TUN Change ur World… Listopad 17, 2010

Filed under: Uncategorized — shirohotaru @ 6:30 pm

… zmień swój świat.

Wspominałam, że chłopaki wypuszczają coś fajnego, gdy ja mam natłok sprawdzianów, kartkówek, bóg wie czego jeszcze? Wredni. Ale jak ich nie kochać, jak z singla na singla idzie im co raz lepiej ;) Dzisiaj przedstawiam wam najnowsze cudeńko – kawałek Change ur World z kilkoma innymi dziełami. Oto spis piosenek, które możemy znaleźć na płytce:

1. CHANGE UR WORLD
2. GIVE ME, GIVE ME, GIVE ME
3. REMEMBER
4. NEVER x OVER
5. NEET MAN (Ueda w roli głównej)
6. GIRLS (kawałek Junno, wraz z pomocą Kokiego oraz Nakamar(u)ad ;P)

Na necie (dokładnie Youtube) znalazłam teledysk, lecz w marnej jakości. Jeśli kto ciekawy, zapraszam:

Dodatkowo udostępniam wam link, gdzie możecie ściągnąć zestaw piosenek : http://www.mediafire.com/?64g1p4c4pk6u4a1

Sayonara ;*

 

Kuroshitsuji Listopad 12, 2010

Filed under: Uncategorized — shirohotaru @ 3:19 pm

Nie bić! Tłumaczyć!

Piękny zastój, ne? To wszystko przez szkołę (ta, wiem, większość ludzi w moim wieku tak mówi). Pozostaje przy opinii, że to organizacja, która człowiekowi nawet w kiblu nie da spokojnie posiedzieć. Ale co zrobić. W końcu to już trzecia klasa, egzaminy i te sprawy. E?! Właśnie sobie przypomniałam, że na następny czwartek mam ponad 100 słówek z niemca. A umiem może z dwa? Ksso ; /

Ale przejdźmy do konkretów. Mam długi weekend (od wczoraj), więc postanowiłam wypełnić sobie czas czymś przyjemnym. A co w moim przypadku będzie dobrą rozrywką? Musical! Oglądanie podrząd jednego Tenimyu staje się już nudne, niech wydadzą kolejny sezon. Tak więc, szukałam czegoś innego. A jakie było me zdziwienie, jak zobaczyłam, że ktoś przetłumaczył kawałek przedstawienia! Jakiego? A no KUROSHITSUJI (uwielbiam łamać język osobom, które mają tyle wspólnego z Japonią, co parówki z mięsem). Fakt, czytałam tylko z dwa rozdziały, bo później zabrakło czasu. Ale nic nie stało na przeszkodzie by kontynuować sagę o czarnym lokaju. Zbawienną tłumaczką jest Yumi, dziewczyna z Kielc.  Ale czym byłaby ta notka bez dowodów. A no, zapraszam na profil:

http://www.youtube.com/user/YumiMizuno01

Uważam, że tłumaczenie jest niezwykłe na swój sposób. Mało osób miałoby tyle ambicji, żeby przełożyć musical na język polski. Pomijając już fakt, że sama próbowałam ten profesji i szczerze powiedziawszy nie szło po maśle.
Na koniec notki. Gomen za taką przerwę, chociaż wątpie czy ktoś czyta moje wypociny. Po drugie chcę polecić suby Yumi. Wielka chwała jej, że się tego podjęła ;)

Sayonara ;3

 

Top 10 Sierpień 28, 2010

Filed under: Uncategorized — shirohotaru @ 11:06 am

Ohayo!

Razem z dziewczynami postanowiłyśmy stworzyć rankingi (każda na swym blogu) TOP10 – Naj Japończyków. W skład ekipy wchodzą Alex, Wiedźmaa, Harumi, Kaori, Aikee i ja (jeśli o kimś zapomniałam to gomen!). Jestem ciekawa jak wypadną pozostała rankingi… Dobra, więc przejdźmy do mojego Top. Nie oszukujmy się, większość chłopaków będzie pochodziła z musicalu (Tenimyu), więc możecie ich nie znać ;3 Zaczynamy!

10. Baba Toru

Przyznajcie, dość nietypowe nazwisko? U wielu wywołuje banana na twarzy, jednak ja jestem już z nim oswojona i większej radości mi nie przynosi. Ślicznie wygląda w okularkach, tego nie można mu odmówić. Urodzony w 1988 roku, japoński aktor oraz piosenkarz. Zagrał Hiroshiego w Tenimyu (i zrobił to wyśmienicie ;D).

9. Kamenashi Kazuya

Wypisz, wymaluj – mina w stylu przygarnij kropka + zabójczy głos. To byłoby grzechem, gdyby nie znalazł się na mojej liście. Nieoficjalny lider KAT-TUN oraz najmłodszy członek grupy. Wystąpił w kilku dramach, jednak najbardziej w pamięci utkwił mi Gokusen 2 i Nobuta no Produce.

8. Aoyagi Ruito

Kawaiiiii! Nic innego nie umiem o nim powiedzieć. Takiego to tylko zatulić na śmierć. Za kulisami musicalu ciągle biegał i śmiał się do kamery. Chodzące ADHD. Warto wspomnieć, że jest znakomitym akrobatą. Aż dech zabiera, kiedy widzi się co wyprawia na scenie. Skoki na kilka metrów wzwyż, salta, piruety. Ah… Zawsze, gdy na niego patrzę to poprawia mi się humor. Do tego pięknie myli imiona i nazwiska swoich kolegów. Biedaczek, nie ma pamięci do tego xD

7. Ookawa Genki

Devil! Może to dziwnie zabrzmi, ale on zawsze musi grać psychopatę xD Całkiem mu nieźle to idzie. Nie sądziłam, że ktoś może tak dobrze wcielić się w rolę rikkaiowskiego Kirihary. Raczej zamknięty w sobie, a szkoda. Kiedyś miał strasznie długie włosy, jednak je ściął (do ramion, o ile dobrze kojarzę) i bardzo dobrze. Jakoś nie odpowiada mi jego wersja z kudłami do pasa.

6. Kamakari Kenta

I pomyśleć, że kiedyś myliłam go z Kamenashim (liczę się z tym, że fanki Kame teraz mnie zabiją xD). Dla osoby, która widzi Japończyka po raz pierwszy na oczy, może go z kimś pomylić. Na szczęście szybko oprzytomniałam ;) Cholernie pewny siebie, przynajmniej tak wychodzi z kulis Tenimyu, za co go uwielbiam. Kiedy się uśmiecha do złudzenia przypomina kota :3

5. Taguchi Junnosuke

Jesteśmy na półmetku, a zaszczytne, piąte miejsce zajął Junno! KAT-TUNowa żyrafa, dziecko uśmiechu, wielbiciel samego siebie, czy jak kto go tam zwie. Ma wielki dystans do siebie (“List miłosny na trzy linijki” xD), jednak nie jest narcyzem, wręcz przeciwnie. Kiedy ktoś robi sobie z niego żarty, Junno sam się z nich śmieje. Zaraz po odejściu Jina (na co zareagowałam bardzo agresywnie, za co niektórych przepraszam ;( Jego decyzja, nic na to nie poradzę, nawet jeśli się z nią nie zgadzam) to właśnie Junno stał się moim numerem 1 wśród KAT-TUN ;]

4. Kato Kazuki

Cholernie go ostatnio zaniedbałam ;/ Przestałam  oglądać koncert, zaś jego piosenki odeszły gdzieś na dno dysku. Chyba nic nie stoi na przeszkodzie, żeby to nadrobić, ne? ;D Kolejny Japończyk, które poznałam przez musical, coś ich za dużo tutaj. A co najważniejsze – choć ładny nie jest, mi to nie przeszkadza. Aż miło mi się go oglądało i słuchało na deskach teatru.

3. Kouji Seto

Niach x3 Jest cholernie słodki, śmieszny i dziecinny. Ale to tylko pozory. Pod przykrywką cukierka jest bardzo rozważny. Ma całkiem ładny głos, idealnie pasujący do postaci, którą grał w musicalu (eh, znowu). Nawet nie wiem czemu wylądował na podium. Tak jakoś wyszło, po uprzednim wyrzuceniu pozostałej siódemki. I muszę przyznać, że zasługuje na III miejsce.

2. Masataka Nakagauchi

Miejsce wice-lidera Top 10 przypadło Masatace, musicalowemu Niou (i teraz wszyscy wiedzą dlaczego xD I love Niou ^^). Na pewno chciałabym mieć takiego brata. Wydaje mi się bardzo ciepły oraz troskliwy, ale kto tam wie, jaki jest naprawdę. Świetnie tańczy, co pokazał w filmie “2 Step!” (co prawda widziałam urywki, ale zapowiada się nieźle). Aktor, piosenkarz, tancerz w jednym. Czego chcieć więcej? ;D

1. Kiriyama Renn

Poproszę fanfary! Renn pokonuje całą dziewiątkę Azjatów i ląduje na pierwszym miejscu. Kocham go praktycznie za wszystko. Za to, że wystąpił z Aibą w Cafe Daikanyama 2, za rolę Marui Bunty w musicalu. I coś zaczynam podejrzewać, że po obejrzeniu Tokyo Ghost Trip również pozostanę jego fanką. A, nie ręczyłabym za siebie, gdyby ktoś taki pojawił się w moim mieście/szkole, a jeśli w domu… Tylko łom by pomógł, chociaż nawet o to nie jestem pewna ;3 4ever Renn!

Aha. Jeśli ktoś uważa, że liczy się tylko wygląd to jest w ogromnym błędzie. Nie dawałam tutaj nikogo, kto podoba mi się tylko i wyłącznie z twarzyczki. Za każdym z nich ciągnie się urok wewnętrzny – ciężka praca, talent czy charakter.

To tyle. Sayo!


 

Polecamy… Sierpień 19, 2010

Filed under: Uncategorized — shirohotaru @ 2:01 pm

Konnichiwa!

Wróciłam z koloni, jednak za Chiny nie potrafiłam powrócić do bloga. Wreszcie ktoś mnie kopnął i oto jest! Nowa notka! Właśnie, trzeba by było zareklamować kilka wartych obejrzenia blogów. Na chwilę obecną przypominam sobie dwa. Ale o tym niżej.

www. prince-of-tennis-information.blog.onet.pl

Cóż, nie mogę powiedzieć, że z autorką znamy się jak łyse konie. Ba! Dopiero wczoraj wieczorem trafiłam na ten blog. I mogę z szczerością powiedzieć, że nie żałuje tego znaleziska :) Co mi się tam podoba? A no, na pewno to, że pojawia się manga PoT po polsku. Sama miałam ją tłumaczyć, ale skończyło się na nie całym chapterze (i wyszła moja niewiedza co do języka angielskiego xD). Autorką jest Pauli343 i trudno powiedzieć coś więcej o niej. Zobaczymy jak potoczy się nasza znajomość dalej ;)

www.cherrymelody.wordpress.com

Ten blog znam już trochę dłużej, autorkę raczej też xP Trudno te dzieło zakwalifikować do jednej dziedziny. Jest tam dużo informacji poczynając od japońskiej sceny muzycznej, kończąc na różnych smakołykach (sushi!).  To właśnie wiedźmie zapoznałam się z KAT-TUN, za co serdecznie dziękuje ;D

Sayonara x3

 

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.